Perfekcjonizm zabija powoli

„Jest wystarczająco dobrze. Jestem z siebie zadowolony”. Nie powiedział żaden perfekcjonista nigdy. Co zatem taka osoba mówi? Jaką ma wizję siebie i otaczającej rzeczywistości? Dziś z wizytą w świecie ekstremalnie wysokich standardów,  silnego krytycyzmu i braku tolerancji dla błędów i niedoskonałości.

jeff-sheldon-271733-unsplash

Niewinne złego początki

To jest jakieś jedno wielkie oszukaństwo dorosłego świata. Przecież odwieczny przekaz był prosty: mierz wysoko, nie, nie,  jeszcze wyżej, dąż do ideału, bądź najlepszą wersją samego siebie, a wszystko będzie dobrze. Brzmiało to spoko, dość ambitnie, ale do zrobienia. Nie pozostawało nic innego, jak powiedzieć „challenge accepted” i działać! I tak mijały (i wciąż mijają) lata pełne wyzwań, celów i pracy nad sobą. Nie wygląda to jeszcze groźnie. Co się jednak dzieje wtedy, kiedy zatracamy się w gąszczu wysokich standardów i nie dopuszczamy do błędów, bo niby jak można by się było na nich czegokolwiek nauczyć?

Na zewnątrz luz, śmieszkowaty styl życia, totalna swoboda. Wewnątrz? Starannie skonstruowany system do zadań specjalnych, choć nie ma tu zadań ważniejszych i mniej ważnych, specjalnych i mniej specjalnych. Wszystko jest tak samo istotne i wszystko należy wykonać na doskonałym, czyli jedynym słusznym, poziomie. Sztywność, precyzja i skuteczność. Święta Trójca. Trudna do obalenia, panująca od lat. Napięcie i frustracja idą w pakiecie. Powoli tworzy się całkiem niebezpieczna mieszanka…

Wyznaczane standardy są wręcz nierealistyczne, a dbałość o sprawy w pracy czy w domu obsesyjna. Czy da się doskoczyć do wysoko postawionej poprzeczki (ona jest tak wysoko, że pisanie o jej przeskoczeniu mija się z celem, choć tak bardzo by się chciało…), nie popełnić przy tym błędu i bezboleśnie wylądować? Spróbować można i perfekcjonista będzie właśnie takie działania podejmował. Byłoby znacznie łatwiej, jakby podczas tego doskakiwania nie trzeba było podejmować decyzji, bo co i jak tu wybrać, kiedy uznaje się istnienie albo „jedynej słusznej” albo „kompletnie błędnej” decyzji? Że też trzeba jeszcze wszelkie czynności wykonywać z taką precyzją! I niby jak to ma nie prowadzić do frustracji, no jak? Zresztą, ostatecznie,  i tak to trzeba będzie poprawić, bo zawsze, ale to zawsze, wszystko można zrobić lepiej. Czy to usilne dążenie do ideału, nie jest przypadkiem zasadniczą przeszkodą, na drodze do jego osiągnięcia?

A co wtedy, kiedy uda się zrealizować zamierzony, wysoko postawiony, cel? Satysfakcja? Duma? Radość? Podziękowania dla rodziców za wsparcie i solidne wychowanie? Taaa, jasne! Przecież to, co miało być zrobione, po prostu zostało zrobione. Co w tym nadzwyczajnego? Kolejny punkt do skreślenia z listy. Też mi coś. Zabawa zaczyna się na nowo, a może po prostu nadal trwa. Dążenie do doskonałości jest oporne na nasycenie.

Na wszystko jest sposób

Jak oswoić lęk przed nieprzewidywalnością życia, będący istotnym czynnikiem żywiącym perfekcjonizm? Jak członków Świętej Trójcy zastąpić wolnością, swobodą i spontanicznością? Hmm, niech pomyślę. Całkiem dobrze działa zadanie sobie pytań: „czy świat zniknie, kiedy stracę nad nim kontrolę?” albo „czy świat runie, kiedy dowie się o moim błędzie, a jeśli tak, to czy przeżyję?”. Poza tym, gdzieś na pewno istnieje obszar, gdzie beztrosko i bezpiecznie można popełniać błędy i sprawdzić, jakie tego będą skutki. Jasne, nie będzie to dom, związek,  praca raczej też nie, ale jest tyle szkół tańca, jogi czy śpiewu i tyle klubów sportowych, gdzie, z racji bycia nowicjuszem, można spokojnie popełnić błąd, a nawet kilka błędów, przeżyć ten fakt i…dobrze się przy tym bawić. Czy doznałam jakichś wielkich szkód fizyczno-psychicznych po pierwszych zajęciach power jogi? Ani jednej! Ten luz, w trakcie i już po, wart był każdych zakwasów. Dobrze się czasem pośmiać z samego siebie. Mówienie, że trzeba zwolnić, wyluzować i odpuścić, przyniesie taki sam skutek, jak pocieszanie smutnej osoby słowami: „rozchmurz się”, więc sobie daruję, ale za to powiem na koniec coś po mindfulnessowemu: „bądź tu, gdzie jesteś”. Z cyklu: „jak strywializować mindfulness level pro”. Uważniej o praktyce uważności następnym razem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s